• Wpisów:7
  • Średnio co: 157 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 12:16
  • Licznik odwiedzin:3 334 / 1258 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
17.04.2016r. Piątek.

W szkole luzik arbuzik, trzymam się jakoś mimo nudy.
Dawno mnie nie było, hmm, w sumie w moim przypadku to nic nowego.

Niedawno strzelił mi roczek na tym blogu. Może to dziwne, ale dalej pamiętam chwilę kiedy założyłam tego bloga. Nie był to fajny okres i może dlatego tak mi to zapadło w pamięci. Jednak wyszłam z tego wszystkiego z nowymi, lepszymi ludźmi u boku, a zdradzieckie szmaty zostały tylko do wycierania sobie buzi. To dziwne, ale jestem z tego dumna. Oprócz zyskania nowych znajomych zyskałam również doświadczenie, które no nie ukrywając się przydaje. Nauczyłam się wielu rzeczy z których korzystam w życiu codziennym. Mogłabym pisać i pisać, ale przejdźmy do krótkiego podsumowania.

Podsumowując stałam się innym człowiekiem, dla niektórych bestią, chyba tylko dlatego, że nie jestem na każde ich zawołanie. Leje na to, jak i na nich. Karma sama do nich wróci.

*pewna siebie*

fσяєνєя
 

 
22.04.2016r., Piątek.

Witam w 2016r., ja to czasami mam zapłon, no ale jednak, mimo wszystko witam.

Dawno, dawno, dawno mnie tu nie było, nie miałam w sumie po co tu zaglądać, może precyzując dokładniej nie miałam co szczególnego napisać, to więc Pinger poszedł na jakiś czas w zapomnienie.

Wchodząc na Pingera, nie zauważyłam, jakiś wielkich zmian, no w sumie to żadnych nie zauważyłam, ale ja nie o tym.

Od dłuższego czasu uważam, że nasze życie potrafi się zmienić diametralnie w jeden dzień. O czym mówię? Np. Jest małżeństwo- nie ma małżeństwa, a szczegóły sobie sami dopiszcie..
Moje życie zmieniło się dzisiaj po raz kolejny. I nie mówię, że na lepsze, wręcz przeciwnie.

Przez ostatnie kilka miesięcy, żyłam w nadziei, że moje życie się odmieni na lepsze, teraz w sumie zrozumiałam, że mogłam docenić jakie ono było i nie marzyć o zmianach.
Część mojego serca właśnie krwawi przez nie wyleczoną ranę, która chcąc nie chcąc, nawet po takim okresie czasu nie chce się zagoić. Jednak serce to nie kolano i powinno to w końcu do mnie dotrzeć..

Jednak przeżywając dzisiejszy dzień uznałam, że to krwawienie jak miesiączka, za kilka dni ustąpi na jakiś czas, zagoi się do połowy, a dalej to jakoś się ułoży, wrócę do szarej rzeczywistości, w której tak bardzo nie chcę być. Bzura! Jednak muszę żyć, gdyż jak to ktoś ostatnio powiedział Bóg ma plan wobec mnie. Ja oczywiście nie chcę w to wątpić, ale jakbyś się tak Boże pośpieszył, zmieniłabym nastawienie do swojej codzienności. Być może dajesz mi już ten plan, ale żeby znaleźć drogę do tego planu potrzebuję strzałek, zupełnie jak w podchody.

Dzień zapowiadał się jak kolejny spokojny piątek, jednak po kilku godzinach to był nie zwykły piątek. Są ludzie którzy naprawdę są tak zagrożeni o swoją pozycję, że nagle zmieniają do Ciebie nastawienie i traktują jak konkurencję, mimo iż nie masz zamiaru brać udziału w tych ,,zawodach". Ja rozumiem zazdrość, ale żeby z góry być chamskim gdzie jakiś czas temu było się miłym? Dla mnie to nienormalne.
Wracając do rany po moim wieczornym spacerze z myślami, fajnie na pół ulicy usłyszeć, że ktoś dla kogo było by się w stanie w ogień skoczyć, mówi że ma na Ciebie wyjebane. Aczkolwiek jestem w stanie to zrozumieć, ale dalszego chamstwa z okazji bycia zagrożonym nie, to jest idiotyczne i żałosne.

W sumie po słowach ,,Mam już na nią wyjebane." w pewnym sensie się we mnie zagotowało, to jednak twierdzę, że to pora na zmianę siebie, może wewnętrzną lub zewnętrzną albo może i nawet zmiana obu. Będzie to dla mnie trudne, ale czuję, że muszę spróbować chociaż inaczej będzie z moją psychiką znacznie gorzej. Zdaję sobie sprawę, że to potrwa sporo czasu, ale muszę coś zrobić, skoro Bóg nie chce mi dać strzałek i tego planu który dla mnie ma, muszę sobie sama wybrać drogę, nie wiem czy wybiorę złą czy dobrą, ale poniosę w razie czego pełne konsekwencje.

Nie wielu z was zdaje sobie sprawę ile kosztuje fałszywy uśmiech przez kilkanaście godzin dziennie. Płacz nie jest dozwolony. To 1 rzecz którą chyba muszę zapamiętać.

Trzeba pomyśleć na poważnie nad tymi zmianami, bo bez walki się nie odpuszcza.
Już nie mam zamiaru za Tobą biegać- zaczynam nowy rozdział, z moimi zasadami, moim łóżkiem i internetem, a Ty rób co chcesz, przestajesz mnie obchodzić. A dalej jakoś się powinno ułożyć. Muszę przestać żyć marzeniami.

*zagubiona*

fσяєνєя
 

 
08.12.2015r., Wtorek.

Znowu zaspałam na 10 czy tylko ja mam takie zdolnosci czy jest ktos jeszcze? Niby 4 lekcje, ale ciągły się w nieskończonosc.

Miałam się spotkać z K, ale jakos cos mi wypadło i nie bardzo wypadało isc na spotkanie z nim, więc przeprosiłam i nie poszłam. Pisał do mnie K1 i jakos szybko się okreslił że znalazł dla mnie czas jak ja już miałam plany. Wykręciłam się lewą wymówką, pewnie się dowie, ale chyba zły nie będzie i zrozumie.

W minionym tygodniu C (Ciota) odwalił kawał chamówy, bezczelnie przyszedł do mnie pod moją nieobecnosc i sprawdził mojego facebook'a, a co za tym idzie moją prywatnosc, byłam i jestem na niego wsciekła. I co z tego, że przyszedł z kwiatami i czekoladą. Nie odkupi swoich grzechów. Idiota, no po prostu idiota. Mógł mysleć wczesniej o konsekwencjach. A ja nie będę dla niego łagodna, nie ma takiej mowy.

Dzisiaj S miała urodziny, zorganizowlismy jej skromny prezent i spędzilismy z nią czas, dawno nnie cieszyłam się tak z otoczenia innych ludzi którzy mają poczucie humoru. Miła atmosfera, smiechy, zabawa tego mi brakowało. S była ucieszona, chociaż na początku się taka nie wydawała.

Zrobiłam dzisiaj dobry uczynek, wystarczy na to by mieć w miarę dobre swięta, które i tak dobrymi nie będą?

Ech, rozwiesili ozdoby, lampki, mikołaje, widać ogłoszenia o sprzedaży choinek, a niech to wszystko cholera trafi.

Dobrze chociaż, że mam czekoladę pod ręką.


*obojętna*

fσяєνєя
 

 
01.12.2015r., Wtorek.

Dawno mnie nie było, wiem, ale nie moja wina, że ostatnie tygodnie zleciały mi jak 2 dni, czyli zaskakująco szybko.
Za dużo się działo, nie mam sił by opowiadać - może przy innej okazji.
Jutrzejsza kartkówka w niczym nie pomaga, tym bardziej, że jestem pusta jak bęben maszyny losującej przed zwolnieniem blokady.

Randka z sufitem, czyżby znowu? Chociaż on jedyny mi nigdy nie przeszkadza, zagaduje swoim milczeniem dopóki nie zasnę, troskliwy taki, nie denerwuje, nie podnosi cisnienia, nie krytykuje, ani nie obrabia mi tyłka za moimi plecami.
Brzmi trochę jak opis idealnego faceta, ale no nie okłamujmy się takich nie ma. Jeżeli jednak posiadasz połowę tych cech to zaskakujące, napisz do priv, zobaczymy ilu takich się znajdzie.

W ogóle tak teraz patrząc zastanawia mnie fakt czy na tym blogu był choć raz jakis facet, ale patrząc na to z innej perspektywy, wydaje mi się, że interesuje ich jednak inna tematyka. Może to i lepiej, bynajmniej nie będę czuła się jak skończona idiotka z żalami.

A niech to wszystko cholera trafi.
LPP przybywam :"

*zrezygnowana*

fσяєνєя
 

 
06.11.2015r., Piątek.

Cały dzień mam lenia, tak strasznie mi się nic nie chce. Nie chce mi się pisać, jesc, spać.
Pewnie znowu do 3 na randce z sufitem. :"

*znudzona*

fσяєνєя
 

 
02.11.2015r., Poniedziałek.

Dzień w szkole nawet dosc szybko zleciał, bez problemów i konfliktów.
Albo nie działo się dzisiaj nic konkretnego, wartego uwagi albo zbyt bardzo padam na ryj by to pamiętać. Raczej to 2 wydaje się bardziej prawdopodobne.

Dzisiaj normalnie na luzie, nawet nie mam siły do przemysleń.
Na chwilę obecną to chyba tyle.

W każdym razie dzień oceniam na takie mocne 2/10.

*zmęczona*

To słodkich snów. ;*
fσяєνєя
 

 
01.11.2015r., Niedziela.

Wzięłam się w końcu w garsc i zaczynam tu ogarniać. Miałam to w planach już dosc czasu, jednak zawsze cos stawało mi na przeszkodzie. Dzisiaj się spięłam i w końcu mi się udało. *radosc*

Tak więc na wstępie witam wszystkich.

Tematyka: To co mi się zachce, pamiętnik, ,,zeszyt" refleksyjny, inspiracje, wszystko co będę miała w danej chwili na mysli.

Może dzisiaj post odnosnie dzisiejszego dnia, 1 listopada. Dnia w którym chodzimy do osób, których już nie ma wsród nas, którzy odeszli do innego swiata.
Zadziwia mnie to, że jeden dzień potrafi sprawić, że przypominamy sobie o szwagrze - pradziadka, ze strony wujka, ojca twoich kuzynów, syna trzech córek, ciotki Marioli spod Wrocławia, którzy z kolei są ze strony koleżanki twojej mamy i idziemy zapalać znicze na ich grobie, tak wiem zupełnie bez sensu, ale przykład ten ukazuje w dużym stopniu, że jestesmy zbyt zajęci swoim życiem i pamiętamy o kims kogo już nie ma tylko ten jeden dzień w roku. Od razu piszę, wiem, że są ludzie, którzy pamiętają o tym cały rok i co jakis czas, chodzą i odwiedzają te groby. Wielu jednak przypomina sobie o zmarłych przodkach, znajomych własnie dzisiaj... A mówią na pogrzebach, że pamięć o kims nie wygasa.. Owszem wygasa ale na 364 dni ( inaczej w przestępnym, domyslacie się chyba. )

Jednak mimo, że wiele osób sobie przypomina o wszystkim dzisiaj, to widok setek zapalonych zniczy zawsze, zapiera mi dech w piersiach. Uwielbiam ten widok, może to i dziwne, ale co roku wieczorem wybieram się na cmentarz w moim miescie ( mimo iż nikogo tam nie mam, zapalam znicz pod jakims opuszczonym grobem lub pomnikiem poswieconym osobom zabitym na wojnie. ) by móc zobaczyć, niesamowitą barwę, białych, czerwonych i czasami innych swiateł odbijających się od koloru zniczy. To naprawdę niesamowity widok, wszystko staje wtedy w miejscu, czas nie ma znaczenia, nic nie ma znaczenia, tylko magia że ktos pamięta i to uczucie, że za tydzień wróci rutyna pojedyńczych zniczy przy niektórych grobach..

Bynajmniej to moje zdanie na temat tego dnia. Zdaję sobie sprawę, że wasze mogą się różnić trochę lub nawet bardzo. Jeżeli masz inne zdanie napisz w komentarzu, ciekawi mnie co inni sądzą o tym dniu.

01.11.2014r. - mam miłe wspomnienia z tą datą, byłes Ty ja i setki swiateł, było idealnie, dziękuję za ten dzień i za to, że byłes tuż obok mnie.

Uznałam, że będę pisać ważne daty dla mnie, tak po prostu, jakby ktos kiedys dorwał tego bloga niech wie ile znaczyła dla mnie jego lub jej obecnosc, gest, słowa. Drugi powód jest taki, że zostanie mi pamięć i wspomnienia znacznie na dłużej nic nie zgasnie i nie przeminie na stałe bez echa..

To by było na tyle.
Trzymajcie się ciepło,
fσяєνєя
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›